Moja Historia
Od urodzenia mam dziecięce porażenie mózgu w postaci diplegii spastycznej. To znaczy, że głównie moje nogi nie są w pełni pod moją kontrolą. Musiałem nauczyć się wszystkiego dłużej niż moi rówieśnicy – siadania, stania, chodzenia. Każdy krok, każdy ruch wymagał niezliczonej liczby godzin rehabilitacji.
W październiku 2008 roku przeszedłem pierwszy zabieg – przeskórne wydłużenie ścięgien Achillesa w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie. Po zabiegu noszę gipsy, fizjoterapia – wszystko po to, by móc się lepiej poruszać.
W 2010 roku straciłem mamę. Chorowała na stwardnienie rozsiane. Od tego czasu mój tata sam walczy o moje leczenie, o możliwość dania mi szansy na normalną przyszłość. To nie jest łatwe – koszty rehabilitacji są ogromne.
W 2012 roku przeszedłem drugi zabieg – metodą Ulzibata (stopniowe, podskórne przecinanie zwłókniałych pasm mięśniowych). Był to przełom. Po tym zabiegu istotnie poprawiła się moja samodzielność. Mogłem się poruszać lepiej, swobodniej.
W 2016 roku przeszedłem trzeci zabieg – fibrotomię, która dodatkowo podniosła moją sprawność fizyczną i ruchową. Czuję wyraźnie, że robię postępy. Mam szansę na coraz większą niezależność.
Ale walka nie skończyła się. Nadal potrzebuję intensywnej rehabilitacji, gimnastyki leczniczej, specjalistycznych zabiegów i terapii. Każdy z nich kosztuje. Hipoterapia, hydromasaż, dogoterapia, turnusy rehabilitacyjne – to wszystko jest konieczne, ale przekracza możliwości finansowe mojej rodziny.
Mam 21 lat. Chcę być niezależny. Chcę pracować, uczyć się, żyć jak każdy młody człowiek. Ale bez pomocy – bez Twojej pomocy – to będzie bardzo trudne.











